Ela
RSS
czwartek, 04 listopada 2010
Wszystko toczy się za szybko

Witam wszystkich po bardzo długiej przerwie. Złapałam jakiegoś doła........ale powoli staram się z niego wychodzić. Powrót do pracy zawodowej i związane z tym zamieszanie spowodowały zupełną utratę panowania nad czasem, a na dodatek od lipca mam lawinę kontroli ( jedni wychodzą drudzy wchodzą ).

Przez ten okres mojej nieobecności wiele się działo. Oczywiście wakacje i wyjazd do Dębek, postępujący remont na działce i ślub Milenki.

Obiecuję, przy następnym wpisie będzie trochę twórczo( to co w toku i to co ukończone) i pokażę Wam zdjęcia.

Chciałam bardzo podziękować http://haftowanyswiathelksy.blogspot.com/  za wspaniałą kartkę, która była dla mnie promykiem słońca w pochmurny dzień i http://zula-uzuli.blogspot.com/ za troskę o moją długą nieobecność.

 

06:59, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (4) »
piątek, 02 lipca 2010
Losowanie z niespodzianką dla wszytskich uczestników.

Dnia 01.07.2010 odbyło się uroczyste losowanie. Maszyna losująca została uruchomiona :

Osobą wylosowaną jest:

helksa

Moje serdeczne gratulacje !!!

Z uwagi na bardzo małą ilość osób, które ustawiły się w kolejce ogłaszam, iż pozostali uczestnicy otrzymają nagrody pocieszenia. Proszę jedynie o odrobinkę cierpliwości.

Bardzo proszę o podanie mi adresów korespondencyjnych na maila – elzbieta.morawiec@gazeta.pl

Dla Agnieszki (blogagnieszki) mimo drobnego spóźnienia, również przygotuję nagrodę pocieszenia.

19:55, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 21 czerwca 2010
42miliony "cyknięć".

10-tego czerwca ukończyłam mój pierwszy rok życia po operacji, zaś 18-tego czerwca ukończyłam  kolejny rok swojego życia.

Wszystkim składającym mi życzenia chcę bardzo serdecznie  podziękować. Fajnie jest mieć tylu przyjaciół i życzliwych ludzi.

Serce spisuje się super tylko czasami tętnice dostają szaleju i trzeba je uciszać. Cieszę się, że dostałam szansę na życie. Przez ten rok zastawka "cyknęła" już ponad 42 miliony razy.

Z okazji tych świąt ogłaszam candy, które niech będzie zupełną niespodzianką

Regulamin typowy:

- trzeba się zapisać (zostawić komentarz pod wpisem) i poczekać do 30-tego czerwca na losowanie i podanie wyników

- podanie do wiadomości na swoim blogu (jeśli się ma) mile widziane, ale nie konieczne.

 

Zapraszam teraz na pyszną kawę przyrządzoną przez moich synów. Przy tej kawie powstawał dzisiejszy wpis.

 

A teraz robótkowo:

Ukończyłam bluzkę z koralowej Virginii. Wyszło ok. 35 dkg.

18:00, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (10) »
czwartek, 03 czerwca 2010
Koncertowo...

Wieczór spędzony na spotkaniu z Dominiką Żukowską i Andrzejem Koryckim zaliczam do bardzo udanych. Bawiliśmy się doskonale. Zaproszeni przez nas Beatka i Rafał podzielali nasz entuzjazm i już się zapowiedzieli, że na następny koncert jadą z nami. Był też z nami, choć chyba raczej to my z nim, mój zapalonym żeglarz Seweryn.

mój starszy syn

Dla mnie te koncerty zawsze są za krótkie. Naprawdę dla takich chwil warto żyć.

Dominika Żukowska i Andrzej Korycki

ja z mężem

Zakupiłam sobie ich płytę i nie omieszkałam poprosić o autografy.

22:48, elzbieta.morawiec
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 maja 2010
Powrót do pracy... i powrót do pisania bloga

Nareszcie maj. Rozliczenia za mną, ale i tak pracy nie ubyło i czasami ledwie mnie widać zza sterty papierów. Od czerwca chcę wrócić już normalnie do zawodu, choć mam pewne obawy związane z moimi możliwościami i pracą często do późnych godzin wieczornych. Nie radzę sobie z długim siedzeniem przy biurku.

Pogoda nie pozwala za bardzo spacerować z kijami do nordic-u, a w domu ciężko się zmobilizować do ćwiczeń. Teorię dbania o siebie mam opracowaną na 6-tkę, gorzej z praktyką.

Tak w celach informacyjnych to bitwę z pocztą wygrałam; okazało się, że dobrze interpretowałam przepisy i wszystko się należy.

Na polu robótkowym:

Ukończyłam już dość dawno zielony golf – na tę pogodę akuratny

zielony sweterek golf

Zrobiłam bolerko z czarnej SASANKI – wyszło mi 10dkg.

czarne bolerko

Skończyłam też różową bluzkę z VIRGINI koralowej, ale jaszcze się nie obfotografowałam.

W czwartek wybieram się na koncert Dominiki Żukowskiej i Andrzeja Koryckiego. Bardzo podobają mi się te klimaty i ta magiczna atmosfera koncertów. A oto mała namiastka:

KLIK1; KLIK2; KLIK3;

 

21:01, elzbieta.morawiec
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
SMUTEK

Nie sposób inaczej zrozumieć człowieka,
jak w tej wspólnocie jaką jest naród.

Jan Paweł II

 

SYMBOL ŻAŁOBY

13:10, elzbieta.morawiec
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 kwietnia 2010
Świąteczne życzenia.

09:45, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
wtorek, 30 marca 2010
NERWICA SPOŁECZNA

Dzisiaj będzie bez zdjęć, ale muszę coś napisać bo po prostu „wykipię”. Zapewne w niedługim czasie pojawi się moje zdjęcie przed Urzędem pocztowym z napisem: TEJ PANI NIE OBSŁUGUJEMY.

Sprawa jest zupełnie prosta, ale dla pań z poczty zawiła, bo one tylko sugerują się literką R lub E; chodzi oczywiście o przejście na abonament bezpłatny. Dokładnie przeczytałam przepisy, w których stoi, że osoba musi mieć ukończone 60 lat, mieć ustalone prawo do emerytury i pobierać świadczenie mniejsze niż  1515,84 zł . Moja mama ma ustalone prawo do emerytury, ma ukończone 60 lat, pobiera świadczenie do wskazanej wysokości, ale pobiera rentę rodzinną po zmarłym mężu i w tym cały szkopuł, że na odcinku ma R zamiast E (bo tyko to obchodzi panienki z okienka na poczcie). Oczywiście dowiedziałam się, dzwoniąc do Warszawy, że mama powinna przedstawić swoją decyzję od emerytury i decyzję przyznającą korzystniejsze świadczenie i cała sprawa załatwiona. To by było zbyt piękne ……bo wczoraj w urzędzie nie uwzględniono tych dokumentów, gdyż na wypłacanym świadczeniu jest "R". Oczywiście ustawodawca nie stwierdza, że pobierane świadczenie musi być emeryturą. Pani po godzinnym tłumaczeniu zrozumiała przepis, ale nie mogła nic załatwić  bo jest literaka R. Stwierdziłam, że sprawę będę musiała wyjaśnić wyżej, co wzbudziło totalne oburzenie, a to przecież moje prawo, z którego chcę skorzystać.

Niedawno też wysyłałam 20 listów poleconych, a pani mi powiedziała, że mogę tylko 5. Musiałam przeprowadzić kolejną batalię o moje prawa. Ja muszę do każdego dokumentu dopiąć potwierdzenia nadania i dlatego nie mogę mieć książki wysyłkowej. Przecież ja mogę nawet 100 listów wysłać, bo mam takie życzenie i wcale nie muszę się nikomu z tego tłumaczyć a w szczególności instytucji, która na tym zarabia.

Jest tak duża ilość osób bezrobotnych, które chętnie podejmą pracę w okienku i będą miłe dla petenta i pomogą osobie w wieku 80-lat wypełnić dokument i wytłumaczą i po prostu się uśmiechną, żeby było milej.

Naprawdę powoli tracę wiarę w człowieka.

09:47, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
środa, 24 marca 2010
Limity na chorowanie...zdrowie "na kartki"?!

Jestem…..

Mam uczucie, że biorę udział w jakimś chorym wyścigu z czasem. Nie mogę pogodzić natłoku obowiązków z moim dbaniem o siebie. Każdy mi powtarza, że muszę się oszczędzać, żyć bezstresowo itd……ja to wszystko wiem. Teorię mam opracowaną na 100%, gorzej z praktyką. Potrzeby innych są dla mnie zawsze ważniejsze i moja empatia przerasta mnie samą. Martwię się o wszystkich i wszystkim bym chciała pomóc. Doszłam do wniosku, że moje przykre doświadczenia i poczucie osamotnienia  po operacji nie odcisnęły na moim charakterze trwałego śladu; może to i dobrze,  ale gdy mam momenty zatrzymania to boję się, że  przy ponownym takim rozczarowaniu będzie bolało bardziej.

Muszę się w końcu  zmobilizować i udać na wizytę do kardiologa, bo nie byłam chyba od listopada. Oczywiście na wizytę z NFZ-tu nie udało mi się dostać. Jak byłam się zapisać na 2010 r. to nie mogli zapisywać i kazali przyjść w grudniu. Natomiast w grudniu, jak wyszłam ze szpitala po 3 tygodniach, to już nie zapisywali i kazali zadzwonić 11-tego stycznia; niestety leżałam wtedy z zapaleniem płuc w domu i  moje próby skontaktowania się z rejestracją spełzły na niczym, bo panie nie odbierały telefonów mając 100 ludzi w kolejce (ja bym nie dała rady wystać). Na dodatek zmniejszono limity do mojego lekarza – przyjmował 3 razy w tygodniu, a teraz tylko raz. W ramach pomocy zaproponowano mi przeniesienie karty do innej przychodni, gdzie, być może, są jeszcze miejsca. To jakiś absurd, bo jak można zmieniać lekarza prowadzącego moją chorobę od momentu jej wykrycia przez operację i teraz do leczenia pooperacyjnego. Muszę leczyć się prywatnie, a składkę płacić do NFZ-tu. Jak tu być nastawionym optymistycznie, jak nie mam zagwarantowanej opieki kardiologicznej po tak poważnej operacji  serca ...to jest Polska właśnie.

W ramach poprawy nastroju byliśmy 15-tego marca na koncercie Andrzeja Koryckiego i Dominiki Żukowskiej. Ta muzyka mnie uspakaja, relaksuje i rozbawia. Cudowne są te spotkania kameralne, gdzie dodatkowo artyści tworzą specyficzny klimat. Już tęsknię za następnym koncertem...

Skończyłam też kolejną serwetę na stolik i uszyłam pod nią obrus.

Na koniec akcent świąteczny z nutką deCoupage...

15:01, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (3) »
niedziela, 07 lutego 2010
Po 25 latach...

Bardzo dziękujemy z moim mężem za serdeczne słowa i życzenia, jakie otrzymaliśmy z racji naszej rocznicy ślubu. Kolacja była bardzo uroczysta, a nasi synowie zakupili nam na tę okazję 25-letnie wino.

Po 25 latach wyglądamy tak:

Rankiem 19-tego zostałam obudzona pocałunkiem i bukietem czerwonych przepięknych róż:

A wieczorem dostałam biżuterię:

Oto mój tort, który upiekłam na tą uroczystość i bukiety kwiatów jaki nam podarowano……

To był taki dzień, który się pamięta do końca życia.

13:34, elzbieta.morawiec
Link Dodaj komentarz »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10