Ela
RSS
niedziela, 22 lutego 2009
Chwila wytchnienia....

Nareszcie się zmobilizowałam do pisania…..


Luty dobiega końca, jeszcze tylko tydzień i zacznie się marzec, uff…….nareszcie.
Przez cały ten czas od ostatniego wpisu usilnie się starałam, aby dzień od dnia nie różnił się jedynie obiadem. Odczuwam już zmęczenie ciągłym zostawaniem po godzinach w pracy, zabieraniem do domu tony papierów i niepokojem, że się nie wyrobię; ale jest spoko bo już kończę.


Tydzień temu, żeby nie zwariować, pojechaliśmy z całą rodzinką na koncert do „Gniazda Piratów” w Łodzi. Uwielbiam tego rodzaju imprezy i muzykę, która przynosi ukojenie dla zbolałej duszy. Występowali znakomici wykonawcy ballad i muzyki żeglarskiej – Dominika Żukowska i Andrzej Korycki. Stworzyli tak miłą atmosferę, że nie chciało się wracać do domu.

KLIK!

 

  

Udało mi się zakończyć szary sweterek .......Co prawda ma parę mankamentów, ale ogólnie mąż ocenił go jako „całkiem w porządku” w szczególności, że to właśnie on zakupił mi włóczkę jako dodatek do prezentu gwiazdkowego. Oceńcie sami….. Właśnie nastąpi oficjalne ujawnienie mojej osoby.

  

Pokażę Wam teraz strój mojego syna na bal kostiumowy. Peleryna w moim wykonaniu, zaś pomysł na „upiora w operze” oczywiście Roberta.

 


Na koniec stary młynek babci w nowej szacie...

  

  

23:39, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 lutego 2009
O wyższości słoneczników nad liliami...

Czasami zastanawiam się jakimi kryteriami kieruje się los wybierając swoje ofiary i swoich szczęściarzy. Zapewne strzela na oślep.
Właśnie się okazało, że będę musiał poważnie zmodyfikować swoje plany na ten rok i to akurat teraz gdy mam poukładaną pracę i życie rodzinne. Wierzę, że będę mogła liczyć na bliskie mi osoby , a ludzie nie okażą się okropni i bezduszni. Nie mogę, na razie, szczegółowo opisać co mnie czeka, bo wiem, że czasami zaglądają tu bliskie memu sercu dusze, których nie chciałabym martwić.
Walczę cały czas ze szarym sweterkiem. Może jutro skończę drugi rękaw i zostanie szycie.
Ostatnio zaniedbałam się malarsko, ale to dlatego, że nie dysponuję taką ilością czasu, aby rozpocząć malowanie. Pokażę Wam jedynie moje stare drzwi, które będą robiły za podobrazie; posiadamy uroczy maleńki domek, zbudowany ileś lat temu i to jeszcze z opoki, przez dziadka mojego męża (niesamowicie mile wspominam tego uroczego człowieka, zabawnego i dobrodusznego).

 

Właśnie jesteśmy w trakcie remontu owej „posiadłości” i niestety okazało się, że te jedne drzwi są zupełnie niewymiarowe , a zrobienie ich na zamówienie, żeby pasowały do dwóch pozostałych, kosztuje dość dużo pieniędzy. Postanowiłam, że namaluję na nich kwiaty. W pierwszej wersji była lilia, ale gdzie tu lilia na wieś, gdy na środku podwórka stoi żuraw i jest drewniany płot za którym rośnie sosnowy las. Doznałam olśnienia i zobaczyłam w wyobraźni piękne słoneczniki na owych drzwiach. Zamalowałam już prawie ukończoną lilię i wzięłam się za słoneczniki.Oto i one ( jeszcze nie skończone i oparte w pomieszczeniu w którym są jedynie malowane).

 

23:52, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 stycznia 2009
CHWILA PRZERWY

Już jestem…..
Nawał pracy i ciągła bieganina nie pozwalają mi realizować się artystycznie, ale z wielkim szacunkiem dla Tego co dobę wymyślił, to chyba się trochę w godzinach pomylił, bo jest ich za mało.
Odwiedziłam moją Malwinkę , zaopatrzona w druty i włóczkę postanowiłam zaszczepić jej bakcyla dziewiarstwa. Zaczęłyśmy robić szalik i nawet przybywało , bo włóczka jest dość gruba. Pierwsze trudności z oczkami prawymi i lewymi ( tymi gorszymi) pokonane a i pod koniec nauki udało się już utrzymać nitkę na palcu. Mam nadzieję, że polubi robótki jak jej ciotka. Trzymajcie kciuki za nową zakręconą włóczko-maniaczkę.
Oczywiście już świętowaliśmy 24-tą rocznicę ślubu. Była uroczysta kolacja, chłopcy jak co roku zakupili dobre winko a ja zaserwowałam im bogate menu. Było naprawdę miło i sympatycznie . W poniedziałek otrzymałam przesyłkę z poczty kwiatowej. Zupełnie się nie spodziewałam, że wpadną na taki zwariowany pomysł i przyślą mi bukiet czerwonych róż do pracy. Powinno się pielęgnować takie chwile, bo one składają się na określenie naszego poziomu szczęśliwego życia.
W środę byliśmy na obiedzie u mojej mamy z okazji Dnia Babci. Kolejny przypływ kalorii, ale jak tu nie jeść gdy mamuśka tak dobrze gotuje. Wywołaliśmy jej zdjęcia z wakacji .Zwiedzaliśmy Kaszuby; piękne i malownicze miejscowości. Naprawdę nasz kraj jest urokliwy i nie potrzeba dalekich wyjazdów by zobaczyć piękno w całej okazałości.
Pojutrze są urodziny Seweryna; kolejna imprezka. Muszę upiec tort i zrobić parę innych smakołyków. Dwa lata temu zrobiłam mu tort w kształcie łódki, ale teraz chyba będzie tradycyjny. Jak uda mi się zrobić zdjęcia to je zamieszczę (Aparat chwilowo jest niedostępny)
Zamieszczam zdjęcie zrobione telefonem, bo obawiałam się, że mi kwiatki zwiędną i nie zdążę zrobić fotki.


Uroczyście obiecuję Tomkowi, że się poprawię i będę zamieszczać moje prace. (Tomek to zakręcony artysta –niesamowicie uzdolniony, więc muszę się liczyć z jego sugestiami.)
Przeglądam Wasze blogi i niesamowicie podobają mi się zamieszczane robótki. Pałam chęcią zrobienia każdej ,ale jak na razie utknęłam z szarym sweterkiem. Kończę drugi przód, ale jeszcze mi zostały rękawy, z którymi zawsze mam problem .Wpatrywałam się w robótki Dagmary i tam po rostu główka rękawa leży, a u mnie to nie zawsze……odwieczyny mój problem. Jak skończę to pokażę.
Niestety juto muszę iść do pracy…..

23:08, elzbieta.morawiec
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 stycznia 2009
Druga odsłona malarstwa.

Jest już 3 dzień nowego roku. Ja obsesyjnie niecierpię stycznia i lutego, chyba z racji wykonywanego zawodu. Mam wtedy bardzo dużo pracy, rosną mi sterty papierów i rzeczy do załatwienia "na wczoraj". Ludzie stają się brdzo niecierpliwi i chcą mieć wszystko na już, a tak się po prostu nie da, bo doba ma jedynie 24 godziny i ani mniej, ani więcej. I tak spędzam wtedy w pracy znaczną część dnia.

Moi chłopcy też mają nieciekawy czas z racji zbliżającej się sesji. Starszy Seweryn studiuje na 4 roku Politechniki Łódzkiej (w przszłości ma zostać fizykiem laserowym - cokolwiek to znaczy...) a młodszy Robert jest na drugim roku medycyny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jak sami widzicie ciężkie czasy przede mną...dobrze, że mam wsparcie w moim mężu.

W styczniu urodziny ma Seweryn, a Robert w lutym, do tego 19-tego stycznia obchodzimy z mężem 24 rocznicę ślubu. Są to dla mnie trzy daty, w tych dwóch nieciekawych miesiącach, będące odskocznią od codzienności. Zawsze w naszą rocznicę robimy sobie uroczystą kolację i świętujemy "urodziny rodziny".

Dodam jeszcze, że maja kochana Malwinka czuje się już lepiej. Podłączyli jej przedwczoraj komputer zatem ma teraz kontakt ze światem. Przed nią jeszcze pięć tygodni leżenia.

Tak jak obiecałam pokażę Wam mój kolejny obraz. Jest to olej na płótnie. Przez cały rok wisiał mi nad głową w pracy  kalendarz z podobnym krajobrazem i tak się z nim związałam emocjonalnie, że postanowiłam go sobie namalować. 

Jeszcze pokażę obrus na stolik kawowy. Powstał on z pojedyńczych elementów, łączonych w/g schematu:

 

Powyżej gotowa serweta w moim wykonaniu...a poniżej na stoliku:

 

 

 

 

19:45, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 grudnia 2008
Już po świętach.

Czas płynie niubłagalnie.......z pełnym brzuchem zacznę chyba od jutra przeglądać diety,bo jest mnie ciut więcej.

Oczywiście spędziłam święta z moją rodziną i znajomymi. Miła i przyjemna atmosfera zmieniła nasze nastroje, z przedświątecznego napięcia na totalne rozlużnienie, i trochę rozleniwiła.

Odwidziłam moją chrześnicę Malwinę, która tuż przed świętami miała wypadek (potrącił ją samochód na przejściu dla pieszych). Leży teraz biedactwo i nie bardzo może się poruszać (ma złamaną miednicę). Bardzo jest mi jej szkoda i postanowiłam poprawić jej humor Pocieszycielem w postaci pluszowego miśka, choć jest to kobitka w wieku 15 lat i oczywiście książką Chmielewskiej;mam nadzieję,że podziała.

Tak jak obiecałam pokażę Wam dzisiaj jeden z moich obrazów  

 

i moją próbę z decopage'em z akecentem szydełkowym

 

a na koniec moja tegoroczna choinka. Oczywiście żywa jak co roku.

 

 

 

 

22:01, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 grudnia 2008
DZIEŃ DOBRY....

Witam wszystkich bardzo serdecznie.

Jeszcze mnie nie znacie, choć ja znam Was juz całkiem dobrze. Czytam różne blogi o tematyce wszelakich robótek ręcznych i nie tylko, ale dopiero teraz zdecydowałam się założyć swój własny internetowy dziennik i również dzielić się z Wami tym, co w chwilach wolnych od codziennych zajęć uda mi się stworzyć.

Na wstępie chciałabym podziękować magdalenam1975 piszącej "Szydełkiem i na drutach", bo to właśnie przez jej blog docierałam na wszytskie inne. Dziękuję również za masę pomysłów i wzorów ze wszytskich Waszych blogów. Mam nadzieję że niektóre moje robótki i rzeczy, które tworzę, staną się inspiracją dla Was.

Tyle podziękowań...warto by więc napisac coś o sobie. Mam na imię Ela. Mieszkam w Pabianicach koło Łodzi. Moja rodzinka to trzech kochanych chłopaków: mąż Darek i synowie - Seweryn (23) i Robert (21). Pracuję w biurze rachunkowym i twórczość wszelaka pozwala mi odreagować po trudach dnia codziennego ;)

A teraz może troszkę o tym, czym zajmuję się poza pracą...Już od wielu lat robie na drutach i szydełkuję, a kilka lat temu wróciłam do swojej wielkiej pasji jaką jest malarstwo i choć nie mam zbyt duzo czasu, żeby malować, to jednak poświęcam temu tyle czasu ile tylko mogę. Na ścianach w mieszkaniu wiszą moje obrazy...w następnych wpisach wstawię ich zdjęcia. Niedawno też znajoma zainteresowała mnie DeCoupage'em.

 Święta już chylą się ku końcowi, niemniej jednak, chciałabym złozyć wszytskim najserdeczniejsze życzenia zdrowia, szczęścia i niewyczerpanych pokładów weny twórczej.

 

 

 Pozdrawiam serdecznie

Ela

 

22:57, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (1) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10