Ela
RSS
wtorek, 30 marca 2010
NERWICA SPOŁECZNA

Dzisiaj będzie bez zdjęć, ale muszę coś napisać bo po prostu „wykipię”. Zapewne w niedługim czasie pojawi się moje zdjęcie przed Urzędem pocztowym z napisem: TEJ PANI NIE OBSŁUGUJEMY.

Sprawa jest zupełnie prosta, ale dla pań z poczty zawiła, bo one tylko sugerują się literką R lub E; chodzi oczywiście o przejście na abonament bezpłatny. Dokładnie przeczytałam przepisy, w których stoi, że osoba musi mieć ukończone 60 lat, mieć ustalone prawo do emerytury i pobierać świadczenie mniejsze niż  1515,84 zł . Moja mama ma ustalone prawo do emerytury, ma ukończone 60 lat, pobiera świadczenie do wskazanej wysokości, ale pobiera rentę rodzinną po zmarłym mężu i w tym cały szkopuł, że na odcinku ma R zamiast E (bo tyko to obchodzi panienki z okienka na poczcie). Oczywiście dowiedziałam się, dzwoniąc do Warszawy, że mama powinna przedstawić swoją decyzję od emerytury i decyzję przyznającą korzystniejsze świadczenie i cała sprawa załatwiona. To by było zbyt piękne ……bo wczoraj w urzędzie nie uwzględniono tych dokumentów, gdyż na wypłacanym świadczeniu jest "R". Oczywiście ustawodawca nie stwierdza, że pobierane świadczenie musi być emeryturą. Pani po godzinnym tłumaczeniu zrozumiała przepis, ale nie mogła nic załatwić  bo jest literaka R. Stwierdziłam, że sprawę będę musiała wyjaśnić wyżej, co wzbudziło totalne oburzenie, a to przecież moje prawo, z którego chcę skorzystać.

Niedawno też wysyłałam 20 listów poleconych, a pani mi powiedziała, że mogę tylko 5. Musiałam przeprowadzić kolejną batalię o moje prawa. Ja muszę do każdego dokumentu dopiąć potwierdzenia nadania i dlatego nie mogę mieć książki wysyłkowej. Przecież ja mogę nawet 100 listów wysłać, bo mam takie życzenie i wcale nie muszę się nikomu z tego tłumaczyć a w szczególności instytucji, która na tym zarabia.

Jest tak duża ilość osób bezrobotnych, które chętnie podejmą pracę w okienku i będą miłe dla petenta i pomogą osobie w wieku 80-lat wypełnić dokument i wytłumaczą i po prostu się uśmiechną, żeby było milej.

Naprawdę powoli tracę wiarę w człowieka.

09:47, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
środa, 24 marca 2010
Limity na chorowanie...zdrowie "na kartki"?!

Jestem…..

Mam uczucie, że biorę udział w jakimś chorym wyścigu z czasem. Nie mogę pogodzić natłoku obowiązków z moim dbaniem o siebie. Każdy mi powtarza, że muszę się oszczędzać, żyć bezstresowo itd……ja to wszystko wiem. Teorię mam opracowaną na 100%, gorzej z praktyką. Potrzeby innych są dla mnie zawsze ważniejsze i moja empatia przerasta mnie samą. Martwię się o wszystkich i wszystkim bym chciała pomóc. Doszłam do wniosku, że moje przykre doświadczenia i poczucie osamotnienia  po operacji nie odcisnęły na moim charakterze trwałego śladu; może to i dobrze,  ale gdy mam momenty zatrzymania to boję się, że  przy ponownym takim rozczarowaniu będzie bolało bardziej.

Muszę się w końcu  zmobilizować i udać na wizytę do kardiologa, bo nie byłam chyba od listopada. Oczywiście na wizytę z NFZ-tu nie udało mi się dostać. Jak byłam się zapisać na 2010 r. to nie mogli zapisywać i kazali przyjść w grudniu. Natomiast w grudniu, jak wyszłam ze szpitala po 3 tygodniach, to już nie zapisywali i kazali zadzwonić 11-tego stycznia; niestety leżałam wtedy z zapaleniem płuc w domu i  moje próby skontaktowania się z rejestracją spełzły na niczym, bo panie nie odbierały telefonów mając 100 ludzi w kolejce (ja bym nie dała rady wystać). Na dodatek zmniejszono limity do mojego lekarza – przyjmował 3 razy w tygodniu, a teraz tylko raz. W ramach pomocy zaproponowano mi przeniesienie karty do innej przychodni, gdzie, być może, są jeszcze miejsca. To jakiś absurd, bo jak można zmieniać lekarza prowadzącego moją chorobę od momentu jej wykrycia przez operację i teraz do leczenia pooperacyjnego. Muszę leczyć się prywatnie, a składkę płacić do NFZ-tu. Jak tu być nastawionym optymistycznie, jak nie mam zagwarantowanej opieki kardiologicznej po tak poważnej operacji  serca ...to jest Polska właśnie.

W ramach poprawy nastroju byliśmy 15-tego marca na koncercie Andrzeja Koryckiego i Dominiki Żukowskiej. Ta muzyka mnie uspakaja, relaksuje i rozbawia. Cudowne są te spotkania kameralne, gdzie dodatkowo artyści tworzą specyficzny klimat. Już tęsknię za następnym koncertem...

Skończyłam też kolejną serwetę na stolik i uszyłam pod nią obrus.

Na koniec akcent świąteczny z nutką deCoupage...

15:01, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (3) »