Ela
RSS
poniedziałek, 23 lutego 2009
Kwiatki z "BrzydUli"

Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym, a w szczególności Splocikowi i Wiki, które systematycznie goszczę na blogu. Jest mi naprawdę bardzo miło.

Staram się przełamać psychiczną barierę pokazywania zdjęć z moją osobą. Jestem chyba zakompleksiona, ale staram się od tego uwolnić....Mój manekin został wywieziony na działkę i niestety nie może godnie mnie reprezentować.

Dzisiaj zobaczyłam u Małgosi kamizelkę zrobioną w/g kostiumu serialowej Wioli. Przypomniało mi się, że mam w szafie zrobiną narzutkę z takich samych kwiatków. Dziergałam ją w czasie wakacyjnego pobytu w nadmorskich Dębkach i teraz kojarzy mi się ze słoneczną plażą i szumem fal, za którymi bardzo tęsknię.

moja żółta narzytka(ponczo) z kwiatków
20:24, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (3) »
niedziela, 22 lutego 2009
Chwila wytchnienia....

Nareszcie się zmobilizowałam do pisania…..


Luty dobiega końca, jeszcze tylko tydzień i zacznie się marzec, uff…….nareszcie.
Przez cały ten czas od ostatniego wpisu usilnie się starałam, aby dzień od dnia nie różnił się jedynie obiadem. Odczuwam już zmęczenie ciągłym zostawaniem po godzinach w pracy, zabieraniem do domu tony papierów i niepokojem, że się nie wyrobię; ale jest spoko bo już kończę.


Tydzień temu, żeby nie zwariować, pojechaliśmy z całą rodzinką na koncert do „Gniazda Piratów” w Łodzi. Uwielbiam tego rodzaju imprezy i muzykę, która przynosi ukojenie dla zbolałej duszy. Występowali znakomici wykonawcy ballad i muzyki żeglarskiej – Dominika Żukowska i Andrzej Korycki. Stworzyli tak miłą atmosferę, że nie chciało się wracać do domu.

KLIK!

 

  

Udało mi się zakończyć szary sweterek .......Co prawda ma parę mankamentów, ale ogólnie mąż ocenił go jako „całkiem w porządku” w szczególności, że to właśnie on zakupił mi włóczkę jako dodatek do prezentu gwiazdkowego. Oceńcie sami….. Właśnie nastąpi oficjalne ujawnienie mojej osoby.

  

Pokażę Wam teraz strój mojego syna na bal kostiumowy. Peleryna w moim wykonaniu, zaś pomysł na „upiora w operze” oczywiście Roberta.

 


Na koniec stary młynek babci w nowej szacie...

  

  

23:39, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 lutego 2009
O wyższości słoneczników nad liliami...

Czasami zastanawiam się jakimi kryteriami kieruje się los wybierając swoje ofiary i swoich szczęściarzy. Zapewne strzela na oślep.
Właśnie się okazało, że będę musiał poważnie zmodyfikować swoje plany na ten rok i to akurat teraz gdy mam poukładaną pracę i życie rodzinne. Wierzę, że będę mogła liczyć na bliskie mi osoby , a ludzie nie okażą się okropni i bezduszni. Nie mogę, na razie, szczegółowo opisać co mnie czeka, bo wiem, że czasami zaglądają tu bliskie memu sercu dusze, których nie chciałabym martwić.
Walczę cały czas ze szarym sweterkiem. Może jutro skończę drugi rękaw i zostanie szycie.
Ostatnio zaniedbałam się malarsko, ale to dlatego, że nie dysponuję taką ilością czasu, aby rozpocząć malowanie. Pokażę Wam jedynie moje stare drzwi, które będą robiły za podobrazie; posiadamy uroczy maleńki domek, zbudowany ileś lat temu i to jeszcze z opoki, przez dziadka mojego męża (niesamowicie mile wspominam tego uroczego człowieka, zabawnego i dobrodusznego).

 

Właśnie jesteśmy w trakcie remontu owej „posiadłości” i niestety okazało się, że te jedne drzwi są zupełnie niewymiarowe , a zrobienie ich na zamówienie, żeby pasowały do dwóch pozostałych, kosztuje dość dużo pieniędzy. Postanowiłam, że namaluję na nich kwiaty. W pierwszej wersji była lilia, ale gdzie tu lilia na wieś, gdy na środku podwórka stoi żuraw i jest drewniany płot za którym rośnie sosnowy las. Doznałam olśnienia i zobaczyłam w wyobraźni piękne słoneczniki na owych drzwiach. Zamalowałam już prawie ukończoną lilię i wzięłam się za słoneczniki.Oto i one ( jeszcze nie skończone i oparte w pomieszczeniu w którym są jedynie malowane).

 

23:52, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »