Ela
RSS
sobota, 16 kwietnia 2016
Torty

Powoli wracam do zdrowia, choć jest to proces dla mnie coraz trudniejszy.

Początek roku jest w mojej rodzinie bardzo urodzinowy, a co za tym idzie ja realizuję się cukierniczo. Dzisiaj pokaże Wam dwa tory dla moich synów.



 

Jeden jest dekorowany masą cukrową a drugi kremem budyniowym. Oba pomysły zaczerpnęłam z internetu ( niestety nie pamiętam stron )

Elu i Marto mam nadzieję,że tym razem zdjęcia będą widoczne.



10:16, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
środa, 06 kwietnia 2016
Fotki z poślizgiem

Obiecałam Wam zdjęcia, więc dziś będzie do oglądania.

Moja polanka krokusowa. Gdy było robione to zdjęcie to jeszcze znaczna cześć  cebulek nie kwitła.

Bardzo mi się ten pomysł spodobał i na jesień będę jeszcze dosadzała cebulki.

Wielkanocne wspomnienia:

Zaczęta jeszcze w szpitalu serweta

Dziękuję wszystkim tu zaglądającym za ciepłe słowa i życzenia powrotu do zdrowia. Staram się jak mogę.

16:52, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
środa, 30 marca 2016
Jestem

 

Witam,

wróciłam i jestem cała.......Początek roku zaczął się dla mnie fatalnie. Jakieś rozterki i rozpacz po stracie wujka Czesława, nagła śmierć kolegi w wieku 38 lat, który pozostawiła dwie urocze maleńkie dziewczynki i żonę. Miał plany na wakacje, o których rozmawiał ze mną jeszcze w grudniu, zawsze uśmiechnięty i cieszący się życiem i nagle go nie ma.

Kruchość naszego życia jest tak duża, a nam wydaje się,że wszyscy ale nie my.

W poniedziałek wróciłam do domu ze szpitala. Jestem po kolejnej już operacji, obolała i bez sił.

Mam nadzieję, że szybko dojdę do siebie. Zaczyna się wiosna, a to jest zawsze motor do działania.

Z wiekiem jednak coraz trudniej jest mi się pozbierać po takich życiowych zakrętach.

Dobrze, że mam kochającą rodzinę i liczne grono oddanych przyjaciół. Jestem im bardzo wdzięczna za taką troskliwą opiekę i współczucie, a także modlitwę. Kocham ich wszystkich.

W szpitalu poznałam przeuroczą Dorotkę, która walczy o swoje dziecko. Bardzo bym chciała aby jej się udało i Was wszystkich tu zaglądających też proszę o wsparcie duchowe dla niej. Przegadałam z nią godziny i czułam się, jak byśmy znały się od lat.

Bardzo chce mi się malować i tworzyć, ale na to muszę jeszcze poczekać bo mam inne sprawy zawodowe na głowie.

Jeśli chodzi o robótki to udziergałam sobie swetrzysko z włóczki przywiezionej ze Szwecji, którą dostałam od mojej kuzynki. Dołożyłam trochę kolorowej nitki. Jutro będą fotki.

Obecnie kończę serwetę zaczętą w szpitalu.

 

 

23:29, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
wtorek, 05 stycznia 2016
Po świętach

Wszyscy wspominają minione święta, a u mnie na blogu ciągle urlop. Dzień za dniem umykają a ja miotam się pomiędzy pracą a domem, ale dzisiaj nawet słowem nie pisnę co w pracy …........( oj by się wylało ).

Ja, jako świąteczna maniaczka, oczywiście spędziłam ten czas bardzo szczęśliwie. Przyjechała rodzinka i było nas więcej przy wigilijnym stole. Uwijałam się w kuchni jak mróweczka, a wcześniej pakowałam prezenty i wysyłałam karteczki. Nie mogło też zabraknąć dekoracji. Dzisiaj pokażę Wam tyko część zdjęć, a jak mi się uda zebrać inne to wstawię je później.

A na zakończenie jedno ze zdjęć namalowanej olejno uliczki w Taorminie.

Na ten Nowy Rok życzę wszystkim tu zaglądający, spełnienia marzeń, cudownych chwil, migicznego czasu i twórczego natchnienia

00:20, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (3) »
wtorek, 20 października 2015
Urlop.........

Wiecie co to jest „demencja pracownicza”?

Jak tylko pojawiam się po urlopie w pracy, to po dwóch dniach już nie pamiętam, że byłam na urlopie. Tak też było i w tym roku. Nie będę Was zanudzała sprawami zawodowymi i frustracją społeczną we mnie kipiącą, lecz w ramach walki z w/w jednostką chorobową powspominam:

Pierwsza część urlopu spędzona na działce, z tym co lubię i z tymi których kocham. Naprawdę jest to super wypoczywalnia, choć trochę robiłam zapasy na zimę, gotowałam, zajmowałam się ogródkiem to też był czas na malowanie i robótkowanie. Ikona ( może lepiej określmy to jako obraz święty ) jeszcze jest w toku pracy, bo jednak usunięcie zniszczeń jest pracochłonne i długoterminowe.

Drugą część urlopu spędziłam w Dusznikach Zdroju ( WERONA SPA). Pensjonat super,bardzo miła obsługa i dobre polskie jedzenie. Czuliśmy się tam wyśmienicie. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Staraliśmy się też zwiedzać okolicę: 

byliśmy w muzeum papiernictwa, gdzie sama czerpałam papier.

 

 

 

 

 

wbijaliśmy się na Szczeliniec,

 

 

 

 

 

błądziliśmy wśród labiryntu skał,

 

 

 

 

odwiedziliśmy Kaplicę Czaszek i „Szlak Ginących Zawodów”

 

 

 

 

 

 

i oczywiście długie spacery po Dusznikach

 

 

 

i na koniec dotarliśmy na zamek Książ

 

 

To był super wyjazd i bardzo bym chciała tam być.,

Na ten wyjazd zabrała uszytą z dzianiy sukienkę w kropki:

 

 

 Następny wpis będzie bardziej twórczy a mniej wspomnieniowy.

 

23:18, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Urlop !!!

Moi kochani mam zamiar mieć urlop..........i mam ogromną nadzieję, że niezakłócony sprawami zawodowymi.

Wylewa się ze mnie moje rozgoryczenie na nasz kraj, a to oczywiście z powodu totalnego zamieszania w przepisach. Według mnie, jeśli jakikolwiek przepis wymaga interpretacji, to już powinno to stanowić sygnał, że nadaje się on jedynie do kosza. Giniemy w tym gąszczu zaświadczeń, poświadczeń czy oświadczeń. Na co to nam? Komputery miały nam pomóc, a nie podwoić papierologię. Kiedyś, gdy pracowałam bez komputera byłam zawsze obrobiona na czas, a teraz oczywiście zawsze tyły. Fakt, że oczekiwania ze strony urzędów były znacznie mniejsze. Do tego narodowa frustracja na wszystko powoduje przenoszenie się chorób niezadowolenie na wszystkich i wszystko.

Czasami zastanawiam się, czy bycie miłym dla otoczenia to jakaś oznaka braku „ piątej klepki”. O zgrozo – tak trudno spotkać miłą pielęgniarkę, pomocną panią urzędnik, uczynnego pana strażnika miejskiego czy nawet panią sprzedawczynię. Wiem upały, ale jest nam wszystkim gorąco ( petentowi, choremu czy zwykłemu człowiekowi też). Jakaś społeczna akcja – bądź miły i uśmiechnięty ? Zapewne 90% odpowie: ale z czego ? Nieważne bądź i już.

Tak wiele dzieje się w około, że jest nam trudno się zatrzymać. Idę na wolne z poczuciem strachu( czy to normalne ? ) ; jednak cieszę się,że mam pracę choć i nad nią rozpościerają się czarne chmury. Najgorsze jest to, że zagrożenie spowodowane jest czynnikiem ludzkim, dla którego ta praca to źródło utrzymania ( ale co poradzisz ?)

Zaplanowałam urlop artystyczny. Chciałam zreanimować starą ikonę, która zawsze wisiała w domu u dziadka mojego męża. Nigdy jeszcze nie robiłam ikon, co zmusiło mnie do poszperania w internecie i zapoznanie się z technikami złoceń, przygotowania drewna i wykończeniem całości. Mam nadzieję, że będę mogła się pochwalić efektem wkrótce.

A teraz trochę rzeczy uszytych

poduszka dla Oskarka:

poduszka 

poduszka dla śpiących z telefonem ( wykorzystałam przód od starej koszuli syna) : 

 poduszka

i letnia sukienka z wykroju Burdy: 

sukienka 

 i udzierganych

sweterek 

 sweterek

sweterek 

Ten sweter wyczerpał mnie zupełnie. Przody prułam ze 3 razy, kołnierz przerabiałam dwa razy a rękawy po zrobieniu okazały się za szczupłe i robiłam jeszcze raz. Wydaje się być taki prosty, ale cóż nie dla mnie.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających i dziękuję bardzo za każde pozostawione słówko 

23:41, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (5) »
sobota, 02 maja 2015
Radość na duszy

Wracając w czwartek do domu, przepracowana i z nadzieją, że wolne i trochę wypocznę,wstąpiłam na pocztę wysłać listy i odebrać awizo. Pani w okienku dość długo poszukiwała listu, w międzyczasie pytając mnie jakiej spodziewam się przesyłki, a ja zupełnie nieświadoma o co chodzi stwierdziłam,że nie wiem i po upływie paru minut stałam przed pocztą z korespondencją od Eli. Bardzo lubię takie miłe niespodzianki. To coś niesamowitego, że jest we Wrocławiu osoba, która potrafi pomóc człowiekowi na odległość i sprawić świat był bardziej kolorowy. Zobaczcie co otrzymałam:

Kosmetyczka ręcznie robiona

Kosmetyczka prześliczna. Chylę czoła za taką staranność i perfekcję wykonania. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Teraz z innej beczki, kilka wiosennych zdjęć z naszej działki. To jest cud i niewiarygodna moc lecznicza przyrody. Te widoki to terapia dla duszy,:

Forsycja

Migdałek

tulipany i żonkile

A teraz coś dla ciała. Dzisiaj ma 3 latka pewien mały przystojniak o imieniu Oskar, który bardzo lubi bawić się „ w gotowanie”. Zobaczcie co za niespodziankę mu naszykowałam:

 

zetaw do kuchni dla dziecka

fartuszek kuchenny

Dodawanie drobnostek i niewiekie zminy w mieszkaniu też poprawiają nastrój.

Jeszcze dwie podusie zrobione w tym celu.

Poduszka

podusie

Na koniec pochwalę się jeszcze otrzymanymi pocztówkami z Irlandii od siostry. Oczywiście są one ręcznie robione.

kartki ręcznie robione

Mam nadzieję,że uda mi się znaleść dzisiaj chwilę czasu na malowanie. 

Do następnego wpisu...pa,pa.

06:38, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (4) »
niedziela, 19 kwietnia 2015
Wspomnienia i dół

Witam,

to już trzecie podejście do wpisu ( te poprzednie się zdezaktualizowały).

Wielkanoc przemknęła mi jak bolid na torze. W tym roku popadłam w nostalgię, gdy sobie uświadomiłam, jak fajnie było w tamtym roku na Sycylii. To były niezapomniane święta. W tym roku niezbyt się przyłożyłam i zbyt mało powstało dekoracji, przez co załapałam kaca moralnego,że się opuszczam. Muszę się jakoś zmotywować do działania i większej aktywności na polu twórczym. Mój olej z włoską uliczką krzyczy z kąta, żeby go dokończyć, pomysł na akwarelę oczywiście niezrealizowany, zielona kamizelka, która ma stać się swetrem, idzie bardzo mozolnie i jest robiona dosłownie w wykradzionych minutach wolnego czasu,zdjęcia nie są zrobione, zakupiony len na sukienkę leży potulnie w koszu, a pomysły przewalają mi się po głowie z prędkością światła; i jak tu nad tym zapanować?

Od stycznia coraz gorzej jest u mnie w pracy i wierzcie mi,że chyba popadam w wypalenie zawodowe. Dzisiaj chodził mi po głowie pomysł ucieczki, gdy pisałam kolejne pismo urzędowe. Tak,tak niedziela a ja muszę pracować, bo inaczej się nie wyrobię i będzie mnie czekało tłumaczenie się, że czegoś brakuje ( a to już mało fajne). Mnogość bubli i niedoróbek prawnych jest tak duża, że odnalezienie się w tym gąszczu graniczy z cudem. Gdy okazuje się,że urzędnicy nie potrafią czytać tekstu ze zrozumieniem i znajdują własną interpretację a do mnie przychodzi człowiek rozpretensjonowany i roszczeniowy,że mu się należy,to wierzcie mi, trudno jest znaleźć na to złoty środek i odciąć te problemy od mojego życia osobistego. Sama świadomość, iż nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, tak jak bym chciała i mieć wzorowy porządek w dokumentach powoduje,że jestem jak burza gradowa.

Ale nie o tym miało być. Kilka fotek, żeby było trochę milej, bo Was zamarudziłam moimi problemami.

Tak było rok temu

 

Tegoroczna Wielkanoc

Żeby był to też wpis robótkowy......udziergana z resztek od swetra Roberta.Mój manekin nie jest kompatybilny z moją figurą.

22:13, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (5) »
sobota, 31 stycznia 2015
Praga

Praga jest cudna. Nim wyruszyliśmy w drogę powrotną, to już tęskniłam za tym miastem.

Fajnie,że zimą, gdyż mało turystów, fajnie, że mieszkanie na starówce, bo każde wyjście z hotelu było spacerem po uroczych uliczkach, fajnie,że Praga, bo było to nasze marzenie od lat.

Parę fotek:

Dziękuję bardzo za życzenia z okazji nasze 30-stej rocznicy ślubu.

Mój syn zwrócił mi uwagę,że z tekstu w poprzednim wpisie nie wynika, że choinki robiłam sama. Naprawiam błąd …......robiłam je sama.

 

23:44, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 19 stycznia 2015
30 LAT

Święta w tym roku przeminęły mi niezwykle szybko. Bardzo starałam się by były tradycyjne, ale bez bliskich osób, z którymi się spędzało każde Boże Narodzenie, od lat, to już nie to samo. Jestem wściekła na te obecne czasy, politykę, która rozmija się z interesem ludzi,kłamstwem nas osaczającym i brakiem perspektyw na przyszłość. Byłam patriotką....... ale czy jeszcze jestem?

Praca wysysa ze mnie wszystkie soki, perspektywa pracy do 67. roku życia powala marzenia o szczęśliwych latach swobody, wysokość prognozowanej emerytury daje do myślenia- gdzie moje składki?- a do tego same tragedie i nieszczęścia. I co dale? MUSZĘ WALCZYĆ O SZCZĘŚCIE

W tym roku wigilijny stół był udekorowany białymi choinkami. Oto i on oraz same choineczki

A teraz optymistycznie :

dzisiaj mija 30 lat od momentu zawarcia związku małżeńskiego.

10957 dni szczęścia z moim ukochanym Darkiem, któremu staram się ciągle wmówić, że wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi, jest romantycznym facetem. Słuchajcie, on naprawdę się bardzo stara i nawet już teraz znosi z cierpliwością powszechnie walające się po mieszkaniu motki, kłębki, farby,płótna i wiele innych konicznych do życia drobiazgów. Jest przy mnie zawsze gdy go potrzebuję i choć czasami marudny i „robi za bliźniaków” to i tak jest zabawny, miły i kochany.

Ale poplotkowałam!

Od męża dostałam biżuterię

Mnóstwo kwiatów od przyjaciół i rodziny


 

a 21-ego wyjeżdżamy do Pragi ( jest to prezent od naszych synów ). Romantyczne spacery po starówce....

Do zobaczenia.......

23:25, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10