Ela
RSS
poniedziałek, 09 kwietnia 2012
święta,święta,święta.............

Dzisiaj będzie w telegraficznym skrócie.

Święta minęły bardzo szybko i nawet za mocno nie zdążyłam poświętować, choć nie robiłam zbyt gruntownych porządków, z racji zbliżającego się remontu mieszkania, ale i tak udzielił mi się stres "kurczakowo-zajączkowy".

Kartki powysyłałam, placki popiekłam, zakupy porobiłam, okna pomyłam i pozakładałam czyste firanki, ale zgubiłam ducha świąt, co mnie niesamowicie niepokoi, bo zupełnie nie wiem gdzie go zadziałam. 

Otrzymała dwie kartki: od Helksy i od Janeczki.Karki są prześliczne własnoręcznie robione, dające mi bardzo dużo radości. Bardzo Wam dziękuję

Jak co roku zrobiłam wielkanocne drzewko

 

i całe mnóstwo pisanek, które po prostu rozdałam, żeby za rok mieć co robić. 

W ramach pokazywania rzeczy ukończonych dwa obrazy :

Oczywiście nie radzę sobie z jakością zdjęć; może kiedyś się nauczę......

 

20:40, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
piątek, 03 lutego 2012
Politycznie i życiowo

Dzisiaj od samego rana jestem bombardowana emocjami.

Rano odkryta prawda o maleńkiej Madzi i poczucie jakiejś mistyfikacji w którą, jak większość z was, dałam się wciągnąć. Życie, które ledwo co się zaczęło, w tak okropny sposób zostało przerwane.Nie mogę się pogodzić z tym okrucieństwem, a na dodatek zadaję sobie pytanie: jaki jest próg zaufania społeczeństwa oferującego bezinteresowną pomoc ?.

We wtorek odbył się pogrzeb kuzyna. Wiek 55 lat nie jest wiekiem na umieranie. W społeczeństwach, że tak to nazwę zadbanych tzn. żyjących spokojnie, zdrowo, bezstresowo i mających zawsze poczucie zapewnionego , lepszego lub gorszego, bytu to i owszem może ten wiek emerytalny być 67 lat. Praca musi być dla człowieka sposobem istnienia a nie istnienie człowieka zależeć od pracy. Presja, być albo nie być nie wpływa korzystnie na naszą psychikę i wykonywanie obowiązków nie daje życiowego zadowolenia. Zawsze gonimy za wyimaginowanym szczęściem i nie potrafimy dostrzec go w prozaicznych rzeczach. Zawsze zostaje taka pustka i poczucie,że już nie da się pomóc choć bardzo by się wtedy chciało.

Na dodatek dzwoniła pani z kolejnej kontroli. Była bardzo nieprzyjemna i do tego niesamowicie pewna wyższości urzędu nad człowiekiem. Nie dawała pozwolenia na popełnienie błędu, a przecież ludzką rzeczą jest się mylić. Bardzo bym sobie tego życzyła, aby szanowny rząd Pana Tuska zastanowił się nad faktem, iż drastyczne kontrole obłożone masą mandatów i "śledczych" urzędników ( mających chyba premie za swoje zachowanie ) powodują, iż firmy się zamykają, ludzie tracą pracę powiększając grono bezrobotnych a Państwo traci podatki. I właśnie w ten sposób "wylewa  się dziecko z kąpielą". Urzędnik jest po to, by pomagał podatnikowi, płatnikowi , petentowi bo oni stanowią filar gospodarki. Kontrolować tak, ale kontrola ma być wskazówką do prawidłowego funkcjonowania firmy, a nie przyczyną jej zamknięcia. Jeśli ktoś zatrudnia pracowników, z tak ogromnymi obciążeniami jak u nas, i stara się by osoby te miały zapewniony byt, dba o ich socjal, to nie można dopuść do upadku tych firm przez głupotę urzędniczą. Może jakieś wytyczne do Skarbówki , PIP-u i innych i obowiązkowa lektura bloga naszej niezapomnianej i wspaniałej Małgosi.

Od dwóch tygodni biegam po lekarzach oczywiście prywatnie, bo inaczej się nie da.Wydaje się być śmiesznym, .że po mojej operacji wstawienia zastawki i protezy aorty nie mam stałej opieki kardiologicznej. Teraz czeka mnie kolejny zabieg i związane z tym przygotowania do operacji., która musi być po 15-tym abym zdążyła zrobić dokumenty w firmie.

Na dodatek te okropne mrozy, które powodują dolegliwości związane z oddychaniem i bóle,   które ustępują po godzinie bycia w ciepłym pomieszczeniu. A tu w czwartek muszę jechać na kontrolę do urzędu.

Trochę się wyżaliłam.Rozumiecie ?

Na okrasę zrobiona ostatnio serwetka: 

 

 

 

 

21:32, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (3) »
niedziela, 22 stycznia 2012
Groch z kapustą

Dwa razy podchodziłam do pisania i za każdym razem wszystko mi znikało....działam jakoś destrukcyjnie na system.

Tym razem bardzo szybko, żeby mi się udało....

1. Serdeczne podziękowania za kartki świąteczne. Szczególnie dziękuję Ewie, która zawsze o mnie pamięta i przysyła mi ślicznie samodzielnie robione karteczki z serdecznymi życzeniami.



2. 19-tego stycznia obchodziliśmy z mężem 27-ą rocznicę ślubu. Dla mnie to 27 lat szczęścia, zrozumienie wspólnych trosk i kłopotów, które tylko umacniają nasz związek. Mój mąż jest wspaniałym wyrozumiałym człowiekiem, którego darzę największym szacunkiem i miłością.

Była oczywiście uroczysta kolacja, kwiaty i niesamowity prezent:

 

 

 

 3. ukończyłam kolejne płótno...tym razem jest to nasza stara stodoła na działce. Zapewne wprowadzę jeszcze jakieś poprawki, ale ogólnie już za bardzo się nie zmieni:

 

 

4. Mam teraz pewne problemy zdrowotne i nie wiem czy na jakiś krótki czas nie będę musiała położyć się do szpitala. W mojej rodzinie też jakoś się zrobiło chorobowo i wszyscy borykają się ze służba zdrowia a u niektórych sprawy są bardzo poważne. 

5. Dziękuję wszystkim za miłe komentarze i słowa uznania. Jest mi naprawdę bardzo miło.

6.Dziękuję Eli za inspirację; staram się też wysyłać kartki do dzieciaków z marzycielskiej poczty. 

21:28, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
środa, 28 grudnia 2011
Poświąteczny czas

Choć to czas już poświąteczny, to mgiełka magii delikatnie otula każdy przedmiot i każdego domownika tworząc jeszcze tę przemiłą atmosferę.

Niestety musiałam dzisiaj iść do pracy, a tam telefon z zapowiedzią kontroli (czy oni nie czują świąt?)

Wracając do przyjemności, to miałam na święta prawie całą rodzinę; Sewerynek przyleciał z Catanii już we czwartek, a siostrzenica męża wraz ze swoim mężem Krzysiemi przybyli z Irlandii prosto na Wigilijną kolację, jak typowi wędrowcy, robiąc nam wszystkim niesamowitą niespodziankę. Jedynie brakowało Kasiuli z Tomaszem, ale mam nadzieję, że może za rok przyciągnie ich do nas magia cudownego spędzania rodzinnych świąt.

Pokażę Wam nasz stół wigilijny

stół wigilijny

stół wigilijny

  odrobina choinki

chinka

W tym roku przygotowaliśmy 32 paczki świąteczne i do tego drobne upominki rozdane przemiłym ludziom. Najbardziej pracochłonne było zrobienie poduszek dla trzech ślicznotek uwielbiających pewnego jegomościa kota:

szycie kota

upięcie elementów kota 

kot prawie gotowy

koty gotowe 

Pragnę bardzo serdecznie podziękować za wszystkie wspaniałe życzenia jakie dostałam od Was.

 Choć już jest po świętach, ale przed nami jeszcze Nowy Rok i święto Trzech Króli, ze szczerego serca, pragnę byście byli szczęśliwi w każdej chwili życia i czerpali z niego inspiracje do tworzenia swojej sztuki. 

 

22:37, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (3) »
środa, 16 listopada 2011
Po długiej przerwie

Przez ostatni czas biłam się z myślami , czy dalej prowadzić bloga ?. Doszłam w końcu do wniosku, że jak jest choćby jedna osoba, która chętnie wpada do mnie na stronkę , to warto i po prostu jestem.

Na początek pokażę obraz w klimacie cudownych zakątków, które są dla nas zupełną codziennością a po namalowaniu dostrzegamy ich piękno. Namalowałam go dla naszych przyjaciół na 25-tą rocznicę ślubu. Jest to miejsce dla nich bardzo sentymentalne. Wybaczcie mi jakość zdjęć; zupełnie sobie nie radzę z tymi fotkami obrazów, bo zupełnie co innego mam przed oczami, a co innego wychodzi i to w dodatku dużo gorsze niż jest w rzeczywistości.

 droga w Dziewulinach

 

I jako deserek  udziergany sweterek dla Robcia. Włóczkę zakupiłam już bardzo dawno temu.  Okazała się niesamowicie wydajna



 

 

21:16, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (5) »
środa, 06 lipca 2011
Na chwileczkę

Wpadam jeno na chwileczkę. Staram się łapać uciekający czas by móc choć chwilkę coś tam wydziergać. Nareszcie kończę sweter dla Robcia, który niesamowicie wolno przybywa ale jak do tej pory podoba się przyszłemu właścicielowi. W ramach odpoczynku dzierga tunikę dla siebie.

Oczywiście jak tylko mogę to maluję. Droga Elu,  zdjęcia ukończonego obrazu nie wyszły za dobrze i będę musiała jeszcze nad nimi popracować, ale obiecuję jak najszybciej pokazać namalowaną stodołę.

Ostatnio jednak często korzystam z mojego nabytku tj. nowej maszyny i oto efekt pracy:

 

 

tunika Skorzystałam ze starego numeru BURDY i po lekkich modyfikacjach tunika prezentuje się w miarę przyzwoicie....tylko ja ciągle nie mogę oglądać swoich zdjęć bo załapuję doła

Na osłodę pochwalę się dziełem artystek i artystów haftu krzyżykowego. Pabianiczanki haftowały niektóre fragmenty, ale i tak jestem dumna,  że tak zdolne osoby są mieszkankami mojego miasta

Bitwa pod Grunwaldem 

23:26, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 30 maja 2011
Zagubiona

Zostałam odnaleziona i jestem. Zupełnie zagubiłam się w mojej codzienności, choć każdego dnia spacerowałam po Waszych blogach i z podziwem oglądałam prace.

Życzenia Wielkanocne przyjęłam z radością i łezką w oku, że są osoby, które o mnie pamiętają.

kartki z życzeniami 

Zrobiłam na Wielkanoc pisanki, które po prostu rozdałam. To próbka tylko trzech z nich.

pisanki

Sweter dla Robcia przyrasta w bardzo wolnym tempie.... jestem wytrwała. W ramach przerywnika i relaksu udziergałam sukieneczkę, choć zupełnie brak jest w rodzinie jakiegoś dziecka do tej kreacji.....: 

sukieneczka



W następnym wpisie zaprezentuje mój kolejny obraz. Teraz sobie schnie na sztaludze.

 Ostatnio zajęłam się też trochę szyciem i powstało parę ciekawych ciuszków...tylko nie ma mnie kto sfotografować. Zakupiłam sobie nowy sprzęt szyjący, jest po prostu super, i mogę swobodnie wpaść w otchłań pomysłów.

A tak na koniec to bardzo chcę podziękować za komentarze i maile. Gdy otrzymuje się takie serdeczne słowa, to się człowiek natychmiast znajduje...nawet zaginiony w codzienności

 

 

20:03, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
środa, 06 kwietnia 2011
Przelotem

Miniony tydzień był dla mnie bardzo podniosły a przy tym również i radosny.

31.marca mój starszy syn Seweryn, co to ma duszę żeglarza, obronił swoją pracę i został magistrem inżynierem fizyki. Jestem z niego dumna, bo napisana przez niego praca wzbudza podziw nawet wśród grona naukowców.....Ciekawa jestem jak potoczą się Jego losy, bo to bardzo zdolny człowiek, mający niesamowity potencjał naukowy i zapał do tego co robi, lecz czy w Polsce może mieć jakieś perspektywy, by nie zaprzepaść tego co jest dla kraju najważniejsze? Czy wpojony w niego patriotyzm ulegnie ekonomii ?.......

Na tą okazję przygotowałam mu małe rodzinne  przyjęcie i upiekłam tort z równaniem Schrödingera. Ot i ów wypiek:

tort na obronę

 

20:53, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (2) »
środa, 23 marca 2011
W pogoni za rozumem

Zapożyczyłam sobie tytuł wpisu, ale  oddaje on mój obecny stan ducha. Przepełniona jestem dylematami typu:

prasować czy się położyć i odpoczywać,

siedzieć nad dokumentami czy robić na drutach,

szykować obiad na jutro czy zająć się swoją urodą,

sprzątać czy malować pisanki,

zmienić firanki czy malować obrazy( a mam aż dwa w toku ),

szyć sobie nowe ubrania czy pozostać przy posiadanych i cos z nimi zrobić ?

Może nie jestem jakaś super laska, ale na wiosnę powinno się trochę odnowić samą siebie,  tylko zapału do tego jakoś mi brakuje.

Na poprawę nastoju czytam książkę Krystyny Sienkiewicz " .....zgadnij z kim leżę?".

Zakupiłam ją w teatrze po spektaklu  "KLIMAKTERIUM" i mam nawet autograf autorki.

Czyta się ją  przyjemnie. Panią Krysię i mnie łączy zamiłowanie do szmatek i wszelkich dziergadełek.

Wstępnie pokażę obraz, który powoli mam na ukończeniu. Jest to nasza stara stodoła na działce.Gdy będę zadowolona z efektu mojej pracy zrobię fotkę bardziej dokładną.

 

 

 

22:12, elzbieta.morawiec
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 marca 2011
Niedzielne rozleniwienie

Jest niedzielne popołudnie, a ja załapałam totalnego lenia. Mieliśmy iść z mężem na spacer, ale zaczął padać śnieg i jest zimno; miałam iść do siostry, ale nie chce mi się przebrać, miałam przygotować sobie dokumenty na jutro, ale mam papierowstręt........ to już chyba  poważna sprawa. Zapewne, jak zwykle, na wieczór położę się spać z poczuciem winy, że mogłam tyle zrobić, a nic nie zrobiłam. Muszę naprawdę ze soba powalczyć, bo inaczej to będzie kiepsko.

Udało mi się, już jakiś czas temu, skończyć czerwony sweterek. Ogólnie jestem z niego zadowolona, choć ten kolor może za ostry?......

czerwony sweterek

korzystałam  ze wzoru z gazetki "VLINKA" NR 3 z 2010 ROKU   i włóczki "Malwa"

Zrobiłam też ocieplacz .....lubię się otulać w takie milusie i mięciutkie dzianinki Jestem totalnym zmarzlakiem

Wykonałam go z akrylu ( włóczka "Sara")

ocieplacz

W ramach odreagowania powstał sweterek dla malucha...wykorzystał zalegające resztki włóczek

sweterek malucha

A teraz na poprawę nastroju moje ostatnie wypieki urodzinowe:

tort dla Malwinki

tort dla Malwinki

tort dla Robcia

tort dla Robcia

 

 

15:46, elzbieta.morawiec
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7